Fabrycznie lip 19, 2010 0 Komentarzy
Fabrycznie lut 21, 2010 0 Komentarzy
Sołtysowice, błotnistą drogą gdzieś w pole – to tutaj natknąć się można na coś, co przypomina raczej statek kosmiczny, niż część infrastruktury poczciwej cukrowni.

Zbudowana w roku 1987 oczyszczalnia ścieków była jak na owe czasy przedsięwzięciem na wskroś nowoczesnym. Ekologiczna, spełniająca aktualne normy, służyła nie tylko cukrowni, ale też okolicznym mieszkańcom.

Dziś jej konstrukcja straszy. I powoli znika. Mijam dwóch młodych złomiarzy. Niby czegoś szukają po ogródkach działkowych, tak naprawdę jednak idą z wózkiem właśnie w stronę oczyszczalni. Sami zagadują.
W końcu ludzie ją całą rozbiorą. Co chwilę ktoś tam stuka, coś wywozi. To naturalne źródło surowca. Tylko czekać, aż runie.
Mają rację – do oczyszczalni dostać się można bez żadnych problemów. To kompletnie niezabezpieczony teren, pełen gruzu, prętów, połamanego azbestu. A wszystko wśród ogródków działkowych. Absurdalne wrażenie.


W następnym odcinku: Zapowiadany wcześniej eksport wewnętrzny. Jeśli chcesz, abym przesłał Ci maila z informacją o kolejnym wpisie – zamów sobie newsletter!
Rozpocznij dyskusje »Fabrycznie, Ślady Breslau sty 31, 2010 5 Komentarzy
Tymi słowami sześć lat temu, podczas wizji lokalnej, określano stan dawnej Kotłowni przy ulicy Paczkowskiej. Budynek oczywiście stoi do dziś. Można tu spokojnie wejść, można się tu nawet spokojnie zabić, spadając na przykład z kilkumetrowej wysokości.


Kotłownia „Wrocław Główny” była częścią warsztatów kolejowych, budowanych tu w drugiej połowie XIX wieku. W okolicach roku 1870 warsztaty były największym wrocławskim zakładem przemysłowym. Dziś niewiele już z niego zostało. Mamy kotłownię i brak jakiegokolwiek na nią pomysłu. Budynek straszy więc w najlepsze:


Te zwisające reflektory sprawiają dość niepokojące wrażenie, prawda? Cały budynek przypomina mroczną, opuszczoną świątynię. A przecież w roku 2004 Miejski Konserwator Zabytków pisał do PKP:
Zodnie z wymogami prawa, proszę o zabezpieczenie przedmiotowych budynków przed dostępem osób postronnych (…) w terminie do 30 listopada 2004.

W odpowiedzi przedstawiciele PKP argumentowali:
Teren nie jest zabezpieczony (…) z powodu nieskuteczności takich działań (ogrodzenie jest dewastowane po jednym tygodniu). Dewastacja prowadzona jest przez nieznanych sprawców.

W roku 1997 ówczesny Prezydent Wrocławia Bogdan Zdrojewski chciał zorganizować w kotłowni spalarnię śmieci. Pomysł spotkał się z protestem mieszkańców, którzy powołali nawet do życia stowarzyszenie „Anty-Spal„.
Potem miało tu być targowisko drobnych zwierząt, siedziba grupy teatralnej…ostatecznie jest oczywiście nic, czyli nasz polski, ulubiony impas. Z PKP w roli głównej, ma się rozumieć.

Ciekawe, że tuż obok, za murem znajduje się świetnie zaaranżowany Browar Mieszczański – może on stanie się dla PKP przykładem? Póki co nic nie wskazuje bowiem na to, aby Kotłownię miał czekać jakikolwiek dobry los.

W następnym odcinku dokumentacja tego, jak na przestrzeni 50 lat zmieniały się wnętrza kina Lwów. Jeśli chcesz, abym przesłał Ci maila z informacją o tym wpisie – zamów sobie newsletter!
Komentuj (5) »


Komentarze