kwi 2, 2010
Pożegnanie Dworca
Dziewiątego kwietnia zamkną Główny. Miejsce zarówno bronione (zdjęcie!), jak i potępiane (wrzód na ciele Wrocławia!). Miejsce, któremu poświęcona będzie ta notka.

Nie będzie tu nic o jego historii (do poczytania wszędzie), będzie natomiast o klimacie, choć lepiej byłoby napisać wprost: o zapachu. Bo Główny swój zapach ma, wie o tym każdy mieszkaniec Wrocławia. Wystarczy wejść.

To tutaj pałętaÅ‚y siÄ™ chmary patrzÄ…cych spode Å‚ba, którym nieustannie brakowaÅ‚o 40 groszy do biletu. Albo takich, którzy zarzekali siÄ™, że na buÅ‚kÄ™, nie na wódkÄ™. Albo takich, którzy mówili niemal z dumÄ…: „na wódkÄ™!”. A teraz pusto:

To na Głównym byÅ‚o Kino, z dwoma – trzema osobami na widowni Å›rednio, z szemranÄ… porno przeszÅ‚oÅ›ciÄ…, z neonem Å›wiÄ™cÄ…cym od lat tylko w poÅ‚owie. I drugim, Å›wiecÄ…cym w dwóch trzecich.

W ostatnich latach na Głównym przeplataÅ‚y siÄ™ motywy PRL i Zachodu. To tutaj, obok baru dworcowego dziaÅ‚aÅ‚ Mac i KFC, tworzÄ…c jeszcze bardziej obrzydliwÄ… mieszankÄ™, peÅ‚nÄ… petów, walajÄ…cych siÄ™ opakowaÅ„, resztek frytek, brudnych stolików „tylko dla klientów, wara!”

Dziś poprosił mnie o ogień śmierdzący facet w swetrze. Niepytany zaczął usprawiedliwiać swój wygląd.
Wiesz skąd mam pizdę na oku i czole? Zaniosłem im wczoraj piwo, po dobroci.
Oni, to policja. Instytucje, organizacje, fundacje, generalnie. Bo mieszkańcy Głównego z systemem nieustannie musieli się ścierać. Jak na tym doskonałym filmie Witolda Święcickiego: Matka Berza:
Te organizacje to więcej na pokaz dla telewizji i prasy niż rzeczywistej pomocy. Pewno, że zdarzają się wyjątki, autentyczni pomagierzy, ale co pan zrobi takiemu gościowi jak on jest bezdomny i chce być bezdomny? Jak mu pan pomoże?


Tak, od Głównego powinienem zacząć tego bloga. Bo to prawdziwe epicentrum Wrocławia brzydkiego, zimnego, pełnego nerwów i zniecierpliwień, podejrzanych typów, łapania się za portfele, tanich książek i perfum, klejących się fet knysz zapiekanek, keczupu płynącego po dłoniach. Oj nie będziemy za tym tęsknić, prawda?

I jeśli nadal chcesz, abym przesłał Ci maila z informacją o kolejnym wpisie – zamów sobie newsletter!

Komentarze