Fabrycznie lut 21, 2010 0 Komentarzy
SoÅ‚tysowice, bÅ‚otnistÄ… drogÄ… gdzieÅ› w pole – to tutaj natknąć siÄ™ można na coÅ›, co przypomina raczej statek kosmiczny, niż część infrastruktury poczciwej cukrowni.

Zbudowana w roku 1987 oczyszczalnia ścieków była jak na owe czasy przedsięwzięciem na wskroś nowoczesnym. Ekologiczna, spełniająca aktualne normy, służyła nie tylko cukrowni, ale też okolicznym mieszkańcom.

Dziś jej konstrukcja straszy. I powoli znika. Mijam dwóch młodych złomiarzy. Niby czegoś szukają po ogródkach działkowych, tak naprawdę jednak idą z wózkiem właśnie w stronę oczyszczalni. Sami zagadują.
W końcu ludzie ją całą rozbiorą. Co chwilę ktoś tam stuka, coś wywozi. To naturalne źródło surowca. Tylko czekać, aż runie.
MajÄ… racjÄ™ – do oczyszczalni dostać siÄ™ można bez żadnych problemów. To kompletnie niezabezpieczony teren, peÅ‚en gruzu, prÄ™tów, poÅ‚amanego azbestu. A wszystko wÅ›ród ogródków dziaÅ‚kowych. Absurdalne wrażenie.


W następnym odcinku: Zapowiadany wcześniej eksport wewnętrzny. Jeśli chcesz, abym przesłał Ci maila z informacją o kolejnym wpisie – zamów sobie newsletter!
Rozpocznij dyskusje »















Komentarze