Zapraszam na Facebooka


Brzydki Wrocław aktywny obecnie tylko na Facebooku. Zapraszam!


Śmierć techniczna

Tymi słowami sześć lat temu, podczas wizji lokalnej, określano stan dawnej Kotłowni przy ulicy Paczkowskiej. Budynek oczywiście stoi do dziś. Można tu spokojnie wejść, można się tu nawet spokojnie zabić, spadając na przykład z kilkumetrowej wysokości.

Kotłownia przy ulicy Paczkowskiej

Kotłownia przy ulicy Paczkowskiej

Kotłownia „Wrocław Główny” była częścią warsztatów kolejowych, budowanych tu w drugiej połowie XIX wieku. W okolicach roku 1870 warsztaty były największym wrocławskim zakładem przemysłowym. Dziś niewiele już z niego zostało. Mamy kotłownię i brak jakiegokolwiek na nią pomysłu. Budynek straszy więc w najlepsze:

Kotłownia przy ulicy Paczkowskiej

Kotłownia przy ulicy Paczkowskiej

Te zwisające reflektory sprawiają dość niepokojące wrażenie, prawda? Cały budynek przypomina mroczną, opuszczoną świątynię. A przecież w roku 2004 Miejski Konserwator Zabytków pisał do PKP:

Zodnie z wymogami prawa, proszę o zabezpieczenie przedmiotowych budynków przed dostępem osób postronnych (…) w terminie do 30 listopada 2004.

Kotłownia przy ulicy Paczkowskiej

W odpowiedzi przedstawiciele PKP argumentowali:

Teren nie jest zabezpieczony (…) z powodu nieskuteczności takich działań (ogrodzenie jest dewastowane po jednym tygodniu). Dewastacja prowadzona jest przez nieznanych sprawców.

Kotłownia przy ulicy Paczkowskiej

W roku 1997 ówczesny Prezydent Wrocławia Bogdan Zdrojewski chciał zorganizować w kotłowni spalarnię śmieci. Pomysł spotkał się z protestem mieszkańców, którzy powołali nawet do życia stowarzyszenie „Anty-Spal„.

Potem miało tu być targowisko drobnych zwierząt, siedziba grupy teatralnej…ostatecznie jest oczywiście nic, czyli nasz polski, ulubiony impas. Z PKP w roli głównej, ma się rozumieć.

Kotłownia przy ulicy Paczkowskiej

Ciekawe, że tuż obok, za murem znajduje się świetnie zaaranżowany Browar Mieszczański – może on stanie się dla PKP przykładem? Póki co nic nie wskazuje bowiem na to, aby Kotłownię miał czekać jakikolwiek dobry los.

Kotłownia przy ulicy Paczkowskiej

W następnym odcinku dokumentacja tego, jak na przestrzeni 50 lat zmieniały się wnętrza kina Lwów. Jeśli chcesz, abym przesłał Ci maila z informacją o tym wpisie – zamów sobie newsletter!

8 komentarzy »

Ku pokrzepieniu wartowników

Przez niemal 50 lat gościliśmy w Polsce tak zwaną Północną Grupę Wojsk radzieckich. W skrócie – gościliśmy ruskich. Oczywiście wszystko działo się wedle założeń podpisanego w 1955 roku Układu o Przyjaźni, Współpracy i Pomocy Wzajemnej. W skrócie – Układu Warszawskiego.

We Wrocławiu jednostki radzieckie stacjonowały m.in. na Kozanowie, Praczach, Maślicach, również na Karłowicach. Przy ulicy Koszarowej do dziś natknąć się można na kilka ciekawych pozostałości po naszych oddanych sojusznikach.

Wrocław

Uwaga! Granica posterunku!

Na terenie dawnej jednostki dziś znajduje się Szpital i budynki uniwersyteckie. Wystarczy jednak połazić chwilę, aby natknąć się na stary radziecki magazyn ex-wojskowy:

Wrocław

Hasło na magazynie mocno zatarte, można jednak odczytać kilka fragmentów:

(…) znać doskonale, eksploatować mistrzowsko, utrzymywać wzorcowo!

Na nic to hasło, handel kwitł. Bo obu nacjom wspólne życie jakoś się układało. Handlowano najczęściej benzyną, pierdołami (ruskie zapalniczki itp), bywało, że nawet prądem. Najwięcej radzieckich żołnierzy stacjonowało w Legnicy – tutaj był bowiem ich Sztab Główny. Zdzisław Smektała pisał:

Kilka lat temu, gdy na swoje nieszczęście ściągnąłem do Legnicy Janka Himilsbacha, to tak skubaniec zbratał się z ruskimi, że impreza zakończyła się w niedzielę, a Janek jeszcze w środę chlał z sołdatami samogon, zagryzając świeżutką tuszonką.

Jak przeczytałem w necie, o Legnicy mówiło się, że jest jak talerz z pierogami – połowa to ruskie, połowa leniwe. No, ale spójrzmy na kolejne hasło. To prawdziwy hit:

Wrocław

Pełnienie służby wartowniczej to pełnienie zadania bojowego!

To zapewne ku pokrzepieniu nieszczęsnych wartowników, którzy z kałaszami wystawali całe dnie przy bramach takich, jak ta:

Wrocław

Po 48 latach zmienili ich Polacy. 16 czerwca 1993 ostatni radziecki żołnierz opuścił Wrocław. Generalnie w Polsce nasz sojusznik zostawił ponad 7 tysięcy budynków, których wartosć wycenianio na 200 mln dolarów. Żaden nie nadawał się do eksploatacji, o co zadbali – wyjeżdżając – nasi goście. Słowo Polskie pisało:

– Większość budynków jest w złym stanie technicznym. Na szczęście po fali krytyki (…) skończyło się brutalne dewastowanie budynków.

Wieczór Wrocławia donosił natomiast, że potrzeby remontowe wycenia się na ok 130 mln dolarów. Nic dziwnego, że wiele starych radzieckich budynków stoi u nas do dziś.

W kolejnym odcinku Brzydkiego Wrocławia – czy jedną z najciekawszych hal przemysłowych miasta czeka jakakolwiek przyszłość? Jeśli chcesz, abym przesłał Ci maila z informacją o tym wpisie – zamów sobie newsletter!

2 komentarze »

Co znalazlem w Kinie Cukrownik

Tuż po wojnie instytucją mającą krzewić kulturę filmową w Polsce był – uwaga – Wydział Kinofikacji przy Ministerstwie Informacji i Propagandy. Wrocławskimi kinami od 1951 roku zajmował się Okręgowy Zarząd Kin, który wspierał m.in. małe kina związkowe. Takie, jak Cukrownik na Sołtysowicach. Czytaj wpis »

21 komentarzy »

Program Partii czy Pogrom Partii?

Zaczynam skanem magazynu „Panorama” ze świetnego bloga Peweks. Gdzieś na przełomie lat ’70 i ’80 hasło „Program Partii Programem Narodu” rzucało się na Naród z plakatów, elewacji budynków, notatek prasowych. Hasło dość nowoczesne – w latach ’60 brzmiałoby zapewne „Program Partii Programem Ludu (pracującego)”. Jak się okazuje, we Wrocławiu program PZPR promowany jest do dziś.

Program Partii Programem Narodu

To jeden z budynków kompleksu przemysłowego przy Opolskiej. Miejsce bardzo ciekawe: jeśli robotnicy mieli wątpliwości czyim dokładnie programem jest program partii, kolejne hasło nie pozostawiało złudzeń:

Program Partii Naszym Programem

W latach ’80 członkowie Solidarności Walczącej uwielbiali przerabiać tego rodzaju złote myśli. Najsłynniejszy chyba przypadek miał miejsce w Poznaniu, kiedy to zmarły w ubiegłym roku Maciej Frankiewicz przemalował znajdujące się na tamtejszym kinie Bałtyk hasło do postaci „Pogrom Partii Programem Narodu”. Zamalowano je dopiero kilka dni po wybuchu Stanu Wojennego.

Wracamy do Wrocławskiego budynku. Kolejna elewacja to życzenia od partii dla robotników – „Przyjemnej pracy!”. Czy to nie miłe?

Życzymy Przyjemnej Pracy!

Demokracja i Dyscyplina Nierozłączne

I jeszcze jedno hasło, tym razem bardziej skomplikowane. „Demokracja i Dyscyplina Nierozłączne”. Chodzi oczywiście o demokrację ludową, bądź inaczej – socjalistyczną. Założenie czysto teoretyczne, w gruncie rzeczy fikcyjne. Za to dyscyplina? O tak, dyscyplina była wówczas bardzo realna.

Wszystkie doniosłe reformy będą kontynuowane w warunkach ładu, rzeczowej dyskusji i dyscypliny.

Tak w swoim „wojennym” odczycie zapowiadał sam generał. Haseł z Opolskiej proponuję więc nie zamalowywać. Niech straszą w słusznej sprawie. A więcej podobnych śladów PRL znajdziecie na SocWroc.

W następnym odcinku Ekskluzyw: wnętrza i niespodzianki wrocławskiego kina zamkniętego jeszcze w latach ’70. Jeśli chcesz, abym przesłał Ci maila z informacją o kolejnym wpisie – zamów sobie newsletter!

4 komentarze »

Co to za blog?

Historie i zdjęcia Wrocławia brzydkiego: niszczejącego, zniszczonego bądź przeznaczonego do zniszczenia :)

Napisali o blogu

Kategorie