Ślady PRL gru 30, 2009 11 Komentarzy
Zaczynamy od fotki, która pochodzi z połowy lat ’80 – wziąłem ją z niezastąpionego Hydrala.

W latach ’80 zegar na Świdnickiej błyskawicznie stał się jednym z symboli wrocławskich wywrotowców spod znaku Pomarańczowej Alternatywy. Kiedyś ktoś wymalował na nim hasło „Tu mieszka Duch Czasu”, i tak już zostało. Łukasz Medeksza z Radia Wrocław pisał:
To był właśnie słynny „Zegar” z ulotek Pomarańczowej Alternatywy – miejsce rozpoczęcia większości happeningów („16.30 pod Zegarem”). Tu bywało gorąco, w tym miejscu milicja – w pierwszej fazie działań PA (1987) – łapała co aktywniejszych uczestników.
Zegar zobaczycie już w pierwszym ujęciu tego filmu:
Wcześniej zegar pełnił rolę dzisiejszego pręgierza na Rynku. Gdzieś od połowy lat ’70, kiedy pojawił się na Świdnickiej, pod zegarem spotykali się i umawiali Wrocławianie (pamiętajmy, że odnowiony pręgierz stanął na Rynku dopiero w roku 1986).
Kiedy jakiś czas temu zobaczyłem na Świdnickiej zegar odmierzający czas do Euro 2012, pomyślałem, że warto byłoby sprawdzić jak potoczyły się losy Zegara Ducha Czasu po roku 1990. Otóż okazuje się, że potoczyły się nieciekawie.
Gdzie jest właściciel?
Zegar znikł ze Świdnickiej gdzieś na przełomie lat 1995/1996, przy okazji jednego z remontów ulicy. Nasz bohater miał co prawda wrócić na swoje miejsce, tak się jednak nie stało: zastąpił go bowiem zupełnie nowy zegar, idealny nośnik reklamowy, jeden z kilkunastu zamówionych przez miasto (ich też już w mieście nie zobaczymy)
Zegar Ducha Czasu demontował ówczesny ZDiK, dzisiejszy ZDiUM. I to właśnie na terenie tej instytucji nasz zegar – jeden z symboli Wrocławia lat ’70 i ’80 – udało mi się znaleźć:


ZDiUM nie może go wyrzucić, bo nie jest jego właścicielem. Co ciekawe, właściciela zegar nie posiada. Czy posiada jakąkolwiek przyszłość? Podobno był plan, aby zegar wyremontować i postawić na skwerze przy Katedrze Św. Marii Magdaleny (tam, gdzie teraz znaleźć można „piłkarską fontannę„) – miasto jednak nie zgodziło się na taki pomysł.
A więc Zegar Ducha Czasu niszczeje nadal. Leci mu już tak piętnasty rok. Ciekawe, czy w końcu uda mu się znaleźć właściciela.

W następnym odcinku: jedziemy na Sołtysowice, aby odwiedzić Hotel Azbest. Jeśli chcesz, abym przesłał Ci maila z informacją o tym wpisie – zamów sobie newsletter!
Komentuj (11) »


Komentarze